kilka słów o urlopie
Na te 2 tygodnie luzu czekałam bardzo długo, bo przecież rok. Niektórzy (znam takich) nawet na 2 tygodnie nie mogą się wybrać, bo wciąż jest coś ważniejszego, pilniejszego itd. Niemniej, 14 dni laby to wytchnienie nie tylko dla mnie od pracy, czas relaksu, ewentualnych domowych przeróbek, bądź wyprawy wakacyjnej, ale także odpoczynek moich szanownych współpracowników ode mnie. Dziś pobudkę miałam późniejszą o prawie godzinę, czyli oprzytomniałam parę minut przed 6. Pierwsze co zobaczyłam, to brak słońca. Czyli raczej czego nie zobaczyłam? Słońca… Trochę mi mina zrzedła, bo każdy normalny urlopowicz woli gdy jest słonecznie i ciepło (oby nie upalnie), aniżeli zimno i deszczowo. No nic. Słońce czy deszcze, urlop mam i trzeba go jakoś wykorzystać.
Nie mam zaplanowanych wyjazdów, ale urlop zamierzam spędzić bardzo aktywnie. Jednocześnie mam do nadrobienia kilka świeżo kupionych książek, więc na pewno nie przewiduję nudy. Chociaż, nic by się nie stało, gdyby słońce wyszło choć na jeden dzień, bo okna już wypada umyć. Ale… co się odwlecze…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz